Stare powiedzenie głosi - jeżeli chcesz się napić piwa, nie musisz kupować browaru. To truizm, ale czasami w pędzie pseudo oszczędności, wręcz sknerstwa, wykonujemy tak nierozważne ruchy i działania, które nie mają nic wspólnego z rachunkiem ekonomicznym. Weźmy pod uwagę prosty przykład. Prowadzimy mały zakład, zajmujący się renowacją i naprawą pralek. Ponieważ jest to zakład usługowy, więc śruby są mam sukcesywnie potrzebne. Dlatego co jakiś czas potrzebujemy mieć możliwość zakupu około 2 kg śrub. Czy w takim wypadku opłacalne jest szukanie w promieniu 30 kilometrów wszystkich wytwórców i hurtowników i ewentualny dojazd 30 km do źródła zaopatrzenia. Czy też przejście 300 metrów do sąsiedniego sklepu metalowego i zaopatrzenie się w śruby i wkręty u nich? Pytanie z gatunku retorycznych, ale nie dla skner. Oni poświęcą benzynę, swój lub pracownika czas, aby zaoszczędzić w tym wypadku około 3 zł na samym zakupie. Nie liczą podanych przeze mnie dwóch, wpływających na ogólny koszt czynników zakupu. Zupełnie inna sytuacja wystąpi przy chęci zaopatrzenia się w kształtowniki stalowe, w większej ilości. Nie ma wątpliwości, iż dużo taniej wyjdzie nam zakupić je w specjalistycznej hurtowni. Wykluczam w tym wypadku producenta, czyli hutę, bo omawiam średnie zaopatrzenie w te wyroby. Rozpatrzmy inny przypadek - blachy okrętowe (choć śruby też są tam zużywane w dużych ilościach) dla takiego potężnego odbiorcy jak stocznia. Trudno sobie wyobrazić większych “konsumentów” stali, niż przemysł stoczniowy. Oni muszą zaopatrywać się bezpośrednio w hutach i dodatkowo negocjować ceny, bo przy tak potężnych ilościach każdy grosz jest niezwykle istotny i wpływający na wartość całego statku.
You must be logged in to post a comment.